Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pozostałe i myśli naukowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pozostałe i myśli naukowe. Pokaż wszystkie posty

środa, 27 listopada 2013

[Lv. 24] Zarabianie na widzu - Warsaw Shore


Śnieżno dobry! 

Nastał już ten czas kiedy Zima  szelmowsko uśmiechnęła się, 
spakowała co potrzebuję do pracy, 
po czym ruszyła w świat wizualnie rozpoczynając zimę. 

Wasze miasto, bunkry, las (może jakiś czytelnik mieszka w lesie? jak The Fox z piosenki Ylvis.) też już  posypało białym puchem? No ale nie przedłużając, wydarzenia z minionego weekendu "wyprosiły" ode mnie opóźnienie ukazania tej notki, wszak wtedy już miałem ją gotową do publikacji.


   Obejrzałem ostatnio [Ostatnio, nie wiem kiedy tą notkę opublikuję więc nie wypada za bardzo pisać 'dziś. Jakoś tak nie poprawnie mi.] pierwszy odcinek Warsaw Shore, nie dowierzając temu co widziałem wpadła mi idea o czym nowym mogę napisać. 
   Zastanawialiście się może czemu tego typu patologie telewizyjne i społecznościowe są popularne i promowane?
Co takiego "Twórcy mieli na myśli, co chcieli przekazać", przy czym dlaczego im się na to pozwala?
Czy też jak takie seriale manipulują ludźmi?
Część z was może się zastanawiała, część nie, zaś część albo jest za nimi albo stara się być jak najdalej od nich.  

   WS to polska edycja amerykańskiego "hitu" MTV "New Jersey Shore". Podobnie jak w oryginale, wybrana grupka młodych ludzi na pewien okres czasu zamieszkuję w  iście burżujskim  pałacu, ulokowanym na terenie tytułowego miasta .
W tym wypadku jest dwu piętrowy pałacyk z wszystkim co trzeba w nim do przeżycia dla nich, a nawet i więcej gdyż znajdziemy tam nawet wbudowany basen i siłownię. Wybrańcy ci, nie muszą za nic płacić, nie mają też specjalnych wytycznych i zadań poza jednym - niezapominanie dobrze się bawić. A jak się bawić to się bawić, drzwi wywalić nowe wstawić!
A wszystko pod czujnym okiem kamer i wizją widzów spragnionych oglądania życia innych. (Może dlatego ze sami są, zbyt normalni?, niewychylający się?, chciwi lub spragnieni wtykania swego nosa w życie innych?)
 
   Obie te wersje pachną  "Wielkim Bratem" lecz bliżej im do "Trudnych spraw/Ukrytych Prawd/Pamiętników z Wakacji", bynajmniej nie z powodu reżyserski lecz kiczowatości i ośmieszania się na potęgę. Jakkolwiek all wiemy ze Amerykanie w takich serialach za sławę, potrafią oddać całą swą moralność, myślenie, intelekt oraz pozytywną reprezentatywność, tak można by pomyśleć ze Polacy nie będą zdolni tego uczynić. Przy ludziach pokroju wybrańców z "Wielkiego Brata" było by to możliwe, byłby minimalny próg taktu i intelektu, lecz nie o to chodziło twórcom tego programu.
Zamysł autorów  był bardziej niecny, makiaweliczny, szyderczy niż można by sądzić po całej tej pozytywnej kampanii i fanpejdzach. (Np: Wielka reklama na byłym wielkim Warszawskim Smyku.)

   Z pośród masy zgłoszeń jakie twórcy pewnie dostali (Sławny program MTV w Polsce? To będzie dopiero szacun i fejm na dzielni!), wybrali garstkę tych którzy po wideo-zgłoszeniach reprezentują się najgorzej, najbardziej poniżej wyżej wymienionego progu zachowania, najbardziej... bezmyślnie.
Coś się wykluwa, jakiś pomysł, jakaś myśl kształtowana przez dedukcje, coś tu jest podejrzane. Dobrze będzie pójść tym tropem.
Nie będę wymieniał imion ekipy, wystarczy rzecz ze jest tam parę mięśniaków, pozerów, barbie, oraz jedna rokująca na własne myślenie postać.
To co oni tam wyprawiają pod okiem kamer to kontrowersja na śniadanie, obiad i kolacje. Zaś na deser szykują ogłupianie widza swoimi dialogami, poglądami, ruchami. Coś tu jest nie tak skoro na wizję puścili program pełen picia, palenia, ciasnoty umysłowej, seksów, robienia z siebie pośmiewiska.

   W przypadku Pamiętników/Trudnych Spraw, mamy pełną reżyserkę z odgórnie przyjętym planem akcji i kontrowersji, a tu?
Po społeczeństwie w jakim żyjemy trudno mi sądzić aby to było ustawione, te dialogi i postacie są jak żywcem wyjęte z życia które wszyscy mieliśmy okazję poznać, mniej lub bardziej dotkliwie.  
Więc dlaczego twórcy przyjęli takie a nie inne osoby?. Już pewnie wiecie, myśl się wykluła i rzuciła wam światło na tą sprawę, kontrowersja się najłatwiej sprzedaję i na niej najłatwiej zarobić.
A jak by dodać do tego sprytnie wplecione elementy psychologicznej manipulacji, dawania widzom to co zadziała na ich pragnienia i emocje,  to wyniki będą jeszcze bardziej opłacalne.
Tajemnicą nie jest, ze telewizja zarabia na oglądalności którą można na wiele sposobów uzyskać. Jeśli jest ona zbyt niska to projekt kończy się często porażką twórców i zamknięciem koryta z kasą. Twórcy WS chcieli jak najwięcej zyskać na popularności tego programu kontrowersją, nie tylko pod względem wyników telewizyjnych ale także innych opłacalnych źródeł - jak fanpejdze i pomniejsze usługi. 
   Pierwszy sezon WS minię, tak jak pamięć ludzi o tym ze dali lajki danym postaciom, a potem raz dwa i fanpejdz z prawdziwymi użytkownikami portalu sprzedany na Allegro.
Trzy cztery, nagle znajomi pytają od kiedy lubisz "RozkoszBDSM.net - sklep dla seksSadystów i seksMasochistów", bo dałeś lajka, kiedyś.
"Już teraz możesz obejrzeć drugi odcinek WS, za jedyne 4,99zł na antenie MTV!. Dowiedz się co Yksiński zrobił z Zetką w basenie, i co takiego Iks trzyma pod łóżkiem"
Nie jedna osoba się na to złapie. Oczywiście mało kto będzie świadom w jakie potrzeby, pragnienia, odczucia jest to celowane u typowych Kowalskich. U syna może w marzenia, u córki w kobiecą ciekawość, a u rodziców w poczucie wyższości ze dzięki tym postaciom ich dzieci są "lepsze" od tych z serialu.
 
    A co do tego jak przykładowo manipulują...
"They, they are using humans like batteries!. Batteries for the energy they desire!" - Taki tam cytat a'la Matrix, mimo tego wystarczy  zmienić 'humans' na "stupidy,curiosity, and controversion", "batteries" na "source of profit", zaś "energy" na "money".  Wychodzi nam taki oto logiczny ciąg słów.:

"They, they are using stupidy,curiosity, and controversion like source of profit!. Source of profit for the money they desire!"  
(W tłumaczeniu) "Oni, oni używają głupoty, ciekawości i kontrowersji jako źródła zysku!. Źródła zysku dla forsy której pragną!"

Dzięki takiej zamianie słów, mamy przejrzysty komunikat czemu tego typu programy są promowane jak się da.
Jak tylko specjaliści od reklam i psycholodzy/socjolodzy, potrafią manipulować widzem tak aby się nie zorientował.
Na pewno zdarzyło wam się zrobić ostatnio coś, obejrzeć coś, dowiedzieć się czegoś tylko dlatego ze ciekawość nie dawała wam spokoju.  
(No co złego się stanie jak się skusisz? No chodźźźźź, dobrze ci to wyjdzie... nie głodź swej ciekawości.) 
   U mnie obejrzenie WS było nakłonione poprzez negatywnie gadanie o tym na fejsie, było tego w takich ilościach   ze aż  ciekawość pokusiła mnie do obejrzenia tego wybryku telewizji. Jednym z możliwych paradoksów tej notki może być to, iż obejrzycie ten serial.
Obejrzycie aby wiedzeni własnymi pragnieniami  sprawdzić czy faktycznie jest jak opisałem. Szach mat, sieć rzucona, po czym czekacie na rozwój wydarzeń, gdzie ofiara podda się pułapce albo będzie walczyć z nią.

O tym jak media wraz z social media manipulują, kombinują, rzucają sieć na nieświadoym ich zasadzki ludzi, pisałem już całosciowo w dwóch poprzednich notkach.



   Ach zapomniał bym!
Mała rozkmina, dlaczego "Dariusz", "Mięsny Jeż","Kuba Wojewódzki", "Gessler" stali sie rozpoznawani oraz częscią sławy internetu?
Ostatnia dwójka przez to co ich charakteryzuję, a cóż to jest? Bingo! .
Kontrowersja, spełnianie pragnień widzów (Chciałeś usłyszeć jak "gwiazdy" sobie "jeżdżą" i gadają "potocznym językiem"? Idż do Kuby!).   

W przypadku pierwszej dwójki dominuję kiczowatość, "polaczkowość", i spełnienie pragnień widzów. Cały internet się śmiał z Dariusza - śmiał. Rozbawił widzów, póżniej oni nagonili więcej widzów.  Z mięsnym jeżem jest podobnie, aczkolwiek mnie bardziej bawi "Still better love story than Twilight".


No to tyle na dziś, na koniec mam do polecenia jeszcze parę piosenek. Tak w ramach skruchy.

Sum 41 - 88
Sum 41 - The Hell Song
Budka Suflera - Noc Komety
Mejibray - Iris
CellDweller - The Wings of Icarus 

See ya.

niedziela, 26 maja 2013

LV.17 [Niecodziennie o Religiach cz.1]



Jakaż to za ciepła i letnia pogoda powróciła do nas strąciwszy srogą zimę z jej tronu, 
obejmującym tym samy  miejsce jej rządów.

Oryginalnie miałem zamiar napisać tę notkę miesiąc  temu lecz rożnych sprawom zależało, aby moja prokastrynacja i oddalenie się od pisania bloga trwało w jak najlepsze. 
W jednej ze swych notek Demon Foe którego większość z was pewnie kojarzy, pisał o dawnych religiach i mitologiach które mimo  iż są praktycznie martwe od wieków czy też  tysiącleci  w teorii takie nie są, wciąż słuch o nich nie zaginął przez co są przewlekle omawianie oraz  wspominane, inspirujące dla poniektórych.  Tak też i mnie  zainspirowały aby upublicznić me własne  myśli, treści związane z ich otoczeniem.
Postanowiłem przy tym obrać kierunek niecodzienny i jawiący się z nimi w postaci  współczesnych  religii surrealistycznych i fantastycznych.  Wbrew pozorom niektóre z nich są uchwalone prawnie oraz traktowanie z pełną dozą powagi i autentyczności. Część z nich ujawniła się i dała się we znaki nawet w naszym kraju, jak choćby Pastafarianizm o którym w tejże pierwszej części napisze.

 Pastafarianizm

Indeks propagandy:
→ Cóz to jest takiego i skąd się wzięło?
→ Biblia Pasty oraz Pośmiertne Odejście
→ Na poważnie: FSM a Prawo & Nauka.


↓ Cóz to jest takiego i skąd się wzięło? ↓

Ile kroć słyszę ten słowotwórczy zbitek liter mam ochotę entuzjastycznie  powiedzieć "Pastafarianie!", choć mało kto wie jakież to znaczenie i treści kryją się za ów  pojęciem. 
→Pochodzenie terminu  Pastafarianizm tkwi w  neologicznym dziecku dwóch słów, 'Pasta' znaczącym Makaron oraz 'Rastafarianizm' (Niepoprawnej odmianie Rastafari, które jest  już innym wyznaniem religijnym z państw Morza Karaibskiego). 
 
"Maskotka" Pastafarianizmu - Latający Potwór Spaghetti

Dlatego też surrealistyczność tej religii polega na uznawaniu za swego stwórce, uwaga, 
"Latającego Potwora  Spaghetti"
wierzenia wraz z przekazami duchowymi są równie  surrealistyczne co on sam, lecz w przeciwieństwie do pozostałych wyznań są także  humorystycznie parodiujące i oparte na moralności.
Wyznawcy Latającego Potwora  Spaghetti[FSM] nie uznają zbytnio swej religii za parodię ani żart,lecz tak też mimo naukowego podłoża są obierani przez społeczeństwo, aczkolwiek nieprzychylne opinie  odbierają  bez wkurzenia i konfliktów i czczą FSM dalej. Pastafarianizm dodatkowo powstał głównie na podwalinach katolicyzmu, przez co są w nim liczne nawiązanie i  parodie religijne zawzięte z katolicyzmu na potrzeby ich wyznania.

→ Sam Bóg Makaronu zaczął być urealniany religijnie od 2005 roku przez Amerykańskiego Fizyka Bobbiego Hendersona, który w ramach udziału w jawnej debacie rozpatrującej  zmianę podstawy szkolnej z zakresu Biologi i Religi poddał wątpliwości omawianą postawę, po czym jako opozycje dla niej stworzył Boga Makaronu którego siłą argumentów  było udowadnianie ze jest on równie rzetelny, sensowny, logiczny co fundamenty omawianych podstaw w których znalazł niedociągnięcia.
Tak tez Henderson przyciągnął zainteresowanie mediów i społeczeństwa  przez FSM jedną z problematyk którą głosiła iż, "jeśli nauczanie jakiejkolwiek religii ma stać  się obowiązkowe w szkołach, to wybór jednej z nich może wywołać sprzeciw wszystkich pozostałych", tak też brnąć w to dalej doznał "zaszczytu" bycia zauważonym przez  społeczeństwo internautów któremu od strony humorystycznej coraz bardziej i bardziej oraz globalnie zyskiwał na sympatii  projekt Potwora Spaghetti.

→ Internauci zadbali o humorystyczne a zarazem poważne wypromowanie FSM jako jednej z gwiazd internetu która bez swego tła historycznego obejść się nie może, dzięki temu  Smakowita Opozycja dostała własną kanoniczną biblie, system wierzenia oraz święta kalendarzowe w postaci faktycznego "Narodowego Dnia Mówienia jak Pirat" czy podobne  do żydowskiego - Pastechach.
Popularność wierzenia w FSM na tyle się  rozszerzyła i urealniła iż postanowiono ją przenieść do rzeczywistości  aby urzędowo uprawomocnić jako Kościół.
→ Sam twórca nawet postanowił dać sporą nagrodę tym którzy udowodnią iż jego makaronowe wyznanie jest błędne i niepoprawne, lecz na płaszczyźnie naukowej i obalą jego  naukowe argumenty której szerzej opisałem w "poważniejszej" części tejże notki.
Mimo całej tej powagi która skryta jest na dnie tego wyznania, reszta ma charakter humorystyczny i wyśmiewający absurdy innych religii. Lecz to, nie przeszkadza  Pastafarianom na poważnie traktowanie ich wyznania. 
Niechaj macki Jego Najwyższej Makaronowośći mają ich w swej apetycznej opiece.


↓ Biblia Pasty oraz Pośmiertne Odejście ↓

"Jam jest Latający Potwór Spaghetti. Nie będziesz miał innych potworów przede Mną. (Potem OK; tylko zabezpiecz się.) Jedynym Potworem, który zasługuje na pisanie jego  imienia wielką literą, jestem Ja! Inne potwory są fałszywymi potworami i na to nie zasługują"
Niech będą mu dzięki, Ramen.

Jak już wcześniej wspomniałem Pastafarianie dostali od swego Boga cały system religijny wraz z wszystkimi dodatkami i rozszerzeniami, do których zaliczają się:
 → Biblia Pasty zwana Luźnym Kanonem, jest to główny księgozbiór licznych tekstów, wierzeń, i ważnych treści dotyczących Boga Pasty i jego historii. Została spisana   z opowieści przeróżnych wyznawców FSM o rożnych stanie upojenia na którymi pieczę sprawował Apostoł Solipsy.
→ Święci w postaci Piratów budujących Statek Piracki oraz święta kalendarzowe na podstawie już istniejących.
 • "Pastehach", święto jedzenia makaronu które przypada na 26 marca- 2 kwietnia.
 • Grudniowe Święta, Bóg Makaronu dał wolną rękę w spędzaniu go swym wyznawcom, przypada akurat kiedy Święta Bożonarodzeniowe, niezaprzeczalnie przypadek.   
 • Ramendan, kolejna przypadkowy przypadek mieszczący go w termie Muzułmańskiego Ramadanu odbywającego się 9 lipca - 7 sierpnia.
 • Święto Gwary Pirackie, 19 września każdy pirat raduję sie twym świętem! Cały dzień można mówić jak pirat, święto na cześć pirackich korzeni.
 → Oktolog głównych wierzeń zwący się "Osiem Rzeczy Które Nie Chciałbym Abyś Czynił..."
Abyś nie:
 
 •   1. Zachowywał się jak jakiś świętoszkowaty dupek, gdy opisujesz moją Makaronowatą Dobroć.
 •   2. Wykorzystywał mojego istnienia do agresji, zniewalania, karania, patroszenia i/lub sam wiesz, bycia niemiłym dla innych. Nie wymagam żadnych ofiar, a czystość jest ważna w przypadku wody pitnej a nie ludzi.
 •  3. Oceniał ludzi ze względu na ich wygląd, sposób ubierania, mówienia czy też... wiesz co, bądź po prostu miły ok? I wbij to sobie do głowy: kobieta = człowiek, mężczyzna = człowiek. Jedno i to samo
 •  4. Odbywał stosunku, który jest niemoralny dla Ciebie, lub Twojego chętnego, zgadzającego się partnera, dorosłego tak na ciele, jak i umyśle
 •  5. Sprzeciwiał się fanatycznym, mizoginistycznym, nienawistnym pomysłom innych kiedy jesteś głodny. 
Zjedz coś, a potem zajmij się tymi gnojkami.
 • 6. budował kosztujących wiele milionów złotych kościołów/meczetów/kapliczek dla mej Makaronowatej Wspaniałości, gdy te pieniądze można by o wiele lepiej wydać (wybierz sam:) A. zwalczyć ubóstwo, B. znaleźć lekarstwo na choroby, C. żyć w pokoju, namiętnie kochać, no i obniżyć koszty kablów  
 • 7.Rozpowiadał ludziom wkoło że przemawiam do Ciebie. Nie jesteś aż tak interesujący. Zrozum to. Mówiłem Ci przecież byś kochał swych bliźnich, rozważ to.
 •  8. Robił innym tego czego byś nie chciał by oni robili Tobie, no... wiesz, chyba że lubisz rzeczy związane z dużą ilością lateksu/skór/lubrykantów/Las Vegas, to tego też raczej nie rób. Jeśli druga osoba też to lubi (Pamiętaj jednak o punkcie czwartym) to działajcie, róbcie zdjęcia, ale na miłość Makaronu, użyjcie PREZERWATYWĘ!!! Naprawdę, to tylko kawałek gumki, jeżeli nie chciałbym by TO było przyjemne, dodałbym Wam jakieś kolce, albo coś.

 → Słownik tematyczny, słownictwo pastafarianizmu jest niecodziennie luźne i współczesne. 
Stąd tez Jego Makaronowość prędzej obrazi sie za sztywne i pełne religijności  zwroty i słowa, niż  za potocznym językiem wyjaśnianie jak to ta ostatnia impreza pełna magicznych trunków i empirycznych doświadczeń przeszkodziła ci w chęci  modlenia się. [ Np: "Amen" zostało zastąpione słowem "Ramen"]



→ Do ostatniego dogmatu zalicza się wizję Pośmiertnego odejścia i podroży, która jest równie barwna i hedonistyczna co wizja Wikingów odchodzących do Valhalli, lecz bez  Dnia i sądu ostatecznego.
Piekło & Niebo Makaronu mieni się ciepłymi i zimnymi kolorami które kształtują otoczenie Zasłużonego albo Grzeszącego Wyznawcy.
Dla tych którzy zasłużyli Niebo   wypełniają Wulkany nieziemsko wyśmienitego Piwa oraz Piekarnie, Restauracje, Puby, Kawiarnie, oraz  inne miejsca które zaspokoją ich  pokarmowe i pitne pragnienia.
Stół szwedzki pełen tabletek i leków w all kolorach tęczy też się znajdzie tak samo jak słodkie i urocze pieski z kotkami, nawet na potrzeby są tam tanie słabe trunki z  Tesco, choć to zasługuję akurat  na pozycje w Piekle.
Jak by tego było mało to Niebo zatroszczy się o wyznawców też pod kątem cielesnych i wizualnych przyjemności <3 Jak Fabryka Striptizerek/ów, których wygląd i płeć może być  zmieniona na żądanie.  

 A skoro już o Piekle mowa, wyobraźcie sobie ze trafiliście do miejsca które na każdy kroku kpi, wyśmiewa, trolluje was i  wasze pragnienia wraz z  doświadczanymi  przyjemnościami. 
Chcecie napić się piwa lecz Wyśmienite Piwo smakuję gorzej od tanich rozwodnionych sikaczy, widzicie urocze kotki lecz po zbliżeniu się pachą niepojęcie odrzucająco i  równie mocne odrzucają was machaniem swym  pazurów, ilekroć ujrzycie kogoś kto was cieleśnie zainteresuje to kiedy przyjdzie co do czego to okazuję się trapem.
Wszystkie męczarnie w zimnych kolorach zajmują przestrzeń Makaronowego Piekła dla tych którzy nie przestrzegali Oktologu Latającego Potwora Spaghetti.

↓ FSM a Prawo & Nauka. ↓

 Zastanawiacie się co też musiało mi strzelić do głowy ze stawiam tą rozbudowaną parodię religijną w tym samym zdaniu co Prawo i Naukę, Prawo to jeszcze bo nie raz  słychać było jak to Polscy Pastafarianie chcieli urealnić wiarę w Pastafarianizm na drodze urzędowej, ale żeby wciągać to w naukę?
Na pierwszy rzut oka sensu i logiki musiałbym być pomylony, lecz dogłębniej poznając genezę wyznania Mesjasza Boga Makaronu ma ów wyznanie więcej sensu i związku z  nauka niż można by się spodziewać.


→ Bóg jeden wie skąd ten pomysł narodził się w  głowię Hudsona, ano Bóg. Gdyż jego nieokreślony byt stanowi podwaliny do interpretacji jego  charakterystyki,interpretacji, oraz mocy. A skoro mocy to także mocy kreowania, niszczenia, budowania, zatrzymywania i wpuszczania w ruch oraz w obieg.
Antyczni i Oświeceniowi myśliciele  w swych poglądach kreowali byt Boga i jego  mocy sprawczej w wielu podobnych do siebie charakterystykach.
Byli w nim między innymi  Antyczny Demiurg & Absolut, Deistyczny Zegarmistrz, Wielki Architekt/Budowniczy Wszechświata oraz Bóg Osobowy/Bezosobowy Kreacjonizmu, mieli  oni swą charakterystyczne sposoby tworzenia świata wraz z jego najbardziej podstawowymi fizykalnymi czynnikami działania wszystkiego, oczywiście na wielu płaszczyznach się  sprzeczały.

Tak tez z tego założenia wyszedł twórca FSM którzy będąc fizykiem, prywatnie sprzeciwiał się nauczaniu ograniczonego kreacjonizmu w szkołach które głównie obrały ten  pogląd filozoficzno-naukowy jako podstawowy.  Idealną okazję do wyrażenia swego sprzeciwu była właśnie ta cała jawna debata w Denver o której wspomniałem na początku  notki,chcąc przeforsować zmianę podstawy programowej z biologii i religi, tak aby nauczała nie tylko o określonych wątkach kreacjonizmu, Mesjasz Makaronu potrzebował  czegoś co upersonifikuje jego pogląd i  opozycyjną  postawę do ograniczonego kreacjonizmu. I tak niczym za dotknięciem magicznej rożki zrodziła się ideała Potwora  Spaghetti, im bardziej jego Mesjasz tworzył sensowne i naukowe argumenty na możliwość jego istnienia w postaci prześmiewczego symbolu, tym bardziej ściągał na siebie  uwagę mediów i społeczeństwa.

Przyszły Pastafarianista  mimo tego miał jeszcze jeden as w rękawie w obronie swych poglądów, asem tym jak się już pewnie domyślacie, jest dla była i jest dla niego racjonalizacja i  satyra całego istnienia Pastafarianizmu na podstawie praw fizyki oraz "praw religijności i wiary", tychże samych których używają zwolennicy ograniczonego  Kreacjonizmu, BogaOs./BezOs. oraz innych uprawomocnionych Religi.
Tak więc skoro  czołowe postacie Biblii i wydarzeń które w nich się ukazały są niezaprzeczalnie akceptowane i stanowią aksjomat wiary, to czemu poglądy i dogmaty Boga  Makaronu są odrzucane? Mimo iż są  pacyfistyczne i przyjemne zasady oraz teksty wiary?
Dla Hendersona ograniczona wersja kreacjonizmu jest równie surrealistyczna co dla większości Pastafarianizm,  stworzeniem nowej wiary zaczepił się świadomie lub nie o  znacznie głębsze wątki i tematy naukowe niż mogło by się to logicznie zdawać, choćby Inteligenty Projekt, Deizm & Wolnomularstwo.
                                       
Ograniczony Kreacjonizm omawiał jedynie kwestie związane z Boskim Planem i stworzeniem świata które dotyczyło Boga Osobowego/Bezosobowego charakterystycznego dla   Katolicyzmu, lecz na temat innych odmian i pobliskich Kreacjonizmowi milczał. Tak też zepchnięty na  Inteligenty Projekt  zakładał iż sprawy których nauka nie może wyjaśnić mają swe  pochodzenie w ingerencji Bytu Inteligentnego który celowo je wykonał tak by po pewnym czasie/działaniu ujawniły się, lecz nie są związane z Czynnością Boga Osobowego/Bez  Osobowego jak i jego Boskim Planem. Równie FSM swe naukowo-religijne argumenty stawia po stronie Projektu który jest odrzucany przez  zwolenników Kreacjonizmu, obiektywnie patrząc największa wadą FSM jest to iż mimo sensownych argumentów jest uznawany za żart i z góry tak traktowany co powoduję problemy na drodze prawnej dla jego wyznawców.

Z płaszczyzny naukowej tyle wystarczy rzec mi o Pastafarianizmie, chętnie bym drążył te kwestie lecz zszedłbym jeszcze bardziej z głównego tematu o Religijnym  Makaronie,a takiej od dywagacji staram się stronić ile się da.

→ Jest takie powiedzenie iż "kłamstwo powiedziane tysiąc razy staje się prawdą", ma ono nawet lekki związek z prawem. Prawo zakłada ze przy zebraniu określonej ilości  zadeklarowanych wyznawców można apelować w urzędzie o uchwalenie ich wyznania i objęcia go ochroną prawną w sprawię mniejszości/większości religijnych,tak też nadając  wyznaniu moc prawną i urealnienie jej istnienia. Pastafarianie z rożnych krajów starają się od dawna o pozytywne rozpatrzenie i uprawomocnienie  Boga Makaronu, lecz  bez większych skutków.
W Polsce ten pomysł także nie przeszedł dotychczas mimo ze jego wyznawcy nie zamierzają się podać wierząc ze mogą wygrać na drodze prawnej, czego dokonał jeden  Austriackich  Pastafarianistów który wygrał o prawo do aby móc mieć rytualne odzienie na głowie w czasie zdjęcia do dokumentów.



 Przez trzy lata udowadniał ze Garnek na  jego głowie to religijne okrycie Pastafarianizmu, prawo pozwala prawnie nosić na zdjęciach do dokumentów okrycie pod warunkiem ze jest ono wymagane religijnie.
→ Gdyby poznana tutaj niecodzienna religii was zainteresowała bardziej to wiedzcie ze, Kościół Pastafarianów ma swoje miejsce w Polskich internecie pod adresem http://kosciol-spaghetti.pl  oraz  także na stronie założyciela pod adresem  http://www.venganza.org/.

Niedlugo dodam drugą część notki o niecodziennych religiach, tym razem bardziej lekką i krótszą C:
Mimo iż nie wyznaje tego poglądu...
Niechaj jego makaranowość będzie z wami, Ramen

czwartek, 27 września 2012

LV.15 [O naukach zdrowia publicznego]



Jeśli z trądu leczyć się chcesz ,
serce lwa w tę pędy bierz!.
Jeśli wpierw nie zabiję cie ów zwierz.

Cóż takiego skłoniło mnie, do pisania o zdrowiu i sprawach bocznych?
Pomijając kwestie tego, ze łatwiej wygrać w totka niż ogarnąć o czym co tydzień będę pisał.

Otóż ostatnio na naukach zdrowia publicznego, które muszę przymusowo pobierać co  tydzień, wpadłem na pomysł powiązania ów dziedziny medycznej z historyczną aferą sterylizacyjną, osławioną oczywiście przez Hitlerowskich Niemców. Mało kto wie ze Niemcy po prostu tak się wciągnęli w tą „Zabawę w Boga”, ze aż po przekręcali parę spraw w oryginalnej globalnej Eugenice, jawnie i naprawdę globalnej gdyż nie tylko Skandynawia i Polska miały na nią naukową modę.

Oryginalnie miała to być notka dotycząca zarówno „Nauk zdrowia publicznego” oraz "Afery Eugenistycznej" jak i jej powiązań z ów nauką. Lecz cały ten wspólny temat okazał  się tak obszerny, tak wielowątkowy, mimo swej obecnej wiedzy z obydwu tematów, ze aż potrzebowałbym dodatkowego tygodnia na skończenie tej notki  tak abym był z niej wystarczająco  usatysfakcjonowany.
Czego nie chciałem robić gdyż znalazłem inną metodę, aby był wilk syty i owca cała.
W chwili kiedy poprawiam ponownie ten wstęp jest aktualnie czwartkowe późne popołudnie bliskie wieczorowi, które niespodziewanie mi się zwolniło.

Tak więc korzystając z dodatkowego czasu, postanowiłem ponownie zmierzyć się z czasem?
Ów solucja polega na tym ze dziś skończę pisać o Naukach Zdrowiu, średniowiecznej farmakologi, aptekach, ziołolecznictwie i Umieralniach.  Zaś za tydzień światło dzienne ujrzy notka o Eugenię i jej powiązaniach z „Zdrowiem”. Aby nie przedłużać…


Czym jest zdrowie publiczne?

Chorujesz, idziesz do lekarza, leczy cię, sztab innych darmowych/płatnych medyków cię leczy i  jesteś zdrowy! Tylko kraj nadal chory. Lecisz do innych krajów, chorujesz, leczą cię, wdaję się infekcja spowodowana warunkami pracy medyków i albo umierasz albo dostajesz kłody pod nogi. Od tak jako pamiątka z podroży. A kiedy spytasz o specjalistę chorób jakiś to będą zdziwieni o co ci chodzi.

Właśnie taka przygoda uświadamia ci przepaść między medycyną twego kraju a medycyną innego kraju.
 Zmniejszenie tej przepaści jest głównym celem i zamierzeniem Nauk Medycznych, które przeważnie są propagowane i  wspierane przez różne organizacje zdrowia jak globalne WHO [World Health Organization] czy Czerwony Krzyż
Nauki Medyczne prócz swego patronatu nie są organizacją czy skupiskiem ludzi, lecz skupiskiem zawodów medycznych biorących na cel nie tylko pojedyncze jednostki lecz przede wszystkim całe społeczeństwo.
Zajmując się rozrostem medycznym  i polepszaniem warunków życia i zdrowi, dzięki nim mamy Weterynarie, Epidemiologię, Dentystykę, czy także Opiekę Społeczną.

Niektóre kraje walczą jawnie z  otyłością i brakiem aktywności wśród mieszkańców, zmniejszanie nie-sterylnych/nie-higienicznych operacji i miejsc  lekarskich. Lecz także promują higienę  wśród ludzi.
Także istnieję lekarska odmiana „ Nauk zdrowia publicznego” zwąca się „Medycyną społeczną” , którą zajmuję się profilaktyką i  uwarunkowaniami zdrowia w społeczeństwie.


Jak się przedstawiało nieoficjalne  „zdrowie publicznego” w  Średniowieczu?

Antyk i jego okolice są bardziej związane z raczkującą medycyną  a nie z zdrowiem  publicznym, omówię  przełomowe czasy średniowiecza.

Zdrowie publicznie w średniowieczu nie należało do pozytywnych spraw, medycyna była archaiczna i mało skuteczna zaś zawody mające dbać o zdrowie społeczeństwa był miszmaszem paru ze sobą odmiennych. Tak też wiarę „w leczenie”  społeczeństwa pokładano w wierzenia ludowe, umieralnie, utworzone dopiero co aptekarstwo, wierzenia religijne, i  to ze  przykładowo, skoro taki Kat może zabijać ludzi to się zna na anatomii i może odbierać poród, zaś fryzjer skoro zna się na cięciu może być chirurgiem.
Czego nie mogła dokonać ówczesna pomoc zdrowotna i apteki, w tym pomagali iluzyjnie  Świeci.  Jak Św. Łucja od oczu która sama się oślepiła twierdząc ze niegodnie jest być tak urodziwym, czy też Św. Erazm od jelit któremu nawinięto jelita na kołowrót.

Pod patronatem „nauk zdrowia publicznego” były ówczesne Szpitale i  przychodnie lecznicze, zwane Umieralniami i Przybytkami. Umieralnie  były  ubogie i wyspecjalizowane co do określonych grup ludzi, wiec  przyjmowały określonych biednych i chorych nad którymi piecze zdrowotną sprawowały ówczesne pielęgniarki, jeden okresowy lekarz ran, początkowo duchowy-medyk. Oczywiście później duchowi zostali w dużej mierzę odsunięci od leczenia, więc zastąpiono ich właśnie takimi „miszmaszami” jak fryzjer-chirurg. Specjalizacja „szpitali” były podzielona, dla niewiast, dla ubogich, dla umierających.

Zaś co  do przybytków sprawa ma się tak ze były obowiązkowe w każdej gminie jeśli nie było w niej „Szpitali”, do nich bardziej pasuję określenie umieralni gdyż często były dla ludzi  którzy i tak byli bliscy śmierci, więc chociaż leczono ich tak aby nie zarażali bardziej niż to robili, zaś dla innym było to miejsce aby ich spoczynek  wieczny przyszedł  w mniejszej agonii i samotności niż miała. Dodatkowo rzadko zjawiał się tam ktoś mający pojęcie o leczeniu, choćby nieoczyszczoną penicyliną zawartą w spleśniałym chlebie.

Nim skończę pisać o średniowiecznym lecznictwie i przejdę do innego tematu, zajmę się jeszcze tym jak wyglądało leczenie chorób  nie tyle co cielesnych, lecz  związanych ciałem i umysłem.,

Wierzono ze choroby są albo gniewem Bożym i premedytacją Szatana  by zwątpił w Boga, albo gniewem natury buntującej się przeciw człowiekowi, czy też  mają inne przyczyny, tak wiec leczono albo dziećmi natury albo praktykami religijnymi.
Podobno jagody jemioły  pomagały na epilepsje, zawarte w liściach naparstnicy glikozydy pomagały na serce, zaś kora z wierzby na bóle głowy, taka średniowieczna farmakologia  z użyciem naturalnej chemii.
Jeśli z trądu leczyć się chcesz,  serce lwa w tę pędy bierz!, jeśli wpierw nie zabiję cie zwierz.


Sposób w jaki leczono problemy i choroby, natury umysłu i jego pobocznych należały do surrealistycznych, choć w ówczesnym bardzo religijnym społeczeństwie było to uznawane za logiczny aksjomat, coś niezaprzeczalnego i oczywistego, no bo co taki plebs może wiedzieć o nauce leczenie „takich chorób”. 
Dla nas aksjomatem jest to ze problem leży  w psychice i zaburzonej gospodarce  człowieka, dla ludu średniowiecza oczywiste  było ze leży on w opętaniu, pokusach diabelskich, czy też innych klątwach które z heteroseksualisty robiły homoseksualistę.

Piszesz lewą ręką?  
Nie wierzysz w Pana?
Masz padaczkę albo depresję? 
Może zaś dolega ci radość i autyzm?
Żaden problem!
Średniowieczny sztab Egzorcystów i Lekarzy Duszy zajmie się  twym problem, dzięki czemu staniesz się zdrowy i poprawny jak reszta?

W owych czasach uważano ze takie dolegliwości nie wynikały z charakteru czy warunkowania, lecz z opętania i klątw  które trzeba wyegzorcyzmować, ewentualnie sprawić aby boleśnie przyznał się do swego nie godziwego zachowania i stał tacy jak inni, wtedy tez będzie zdrowy.
Gorzej jeśli taki „heretyk” był zaparty i się buntował, wtedy publicznie uznawano go za skażę na tle społeczeństwa  i eliminowało na rożne sposoby, jak czarownice.


O tym jak zioła stały się ważnym trybem w społeczeństwie.

Mimo tego ze średniowiecze miało wiele negatywnych i surrealistycznych stron [Nóżkę ucinamy!, do świętego się modlimy! I żyjemy dalej. ] miało ich także wiele pozytywnych. Prócz rozwoju medycyny i chirurgi które ówcześnie były stronami negatywni a później stały się pozytywne, do pozytywnych stron należy powstanie  aptek wraz z zawodem aptekarza i  i rozwinięcie ziołolecznictwa. 
Zaczęło się oczywiście  przewidywalne, mnisi wytwarzali dla siebie zioła i tym podobne a przy tym leczyli się nimi, lecz na tym ich związek z farmakologią i zdrowiem publicznym by się skończył, gdy nagle zjawiła się idea odstąpienia ich ziół za opłatę  ludziom spoza klasztoru. Idąc tą ideą rozpowszechnili i ulepszyli mocno tajniki ziołolecznictwa z swych przyklasztornych ogrodów leczniczych, zwanych herbular zaś  wytwarzający „leki” zwali się infirmierze.
 Ówcześnie apteki zwały się aptekami świeckimi i przypominały bardziej sklep ogólno-potrzebny niźli medyczny, sprzedawano tam rożne produkty jak kakao czy masło  jak i alkohole.

Przez co władza była przeciw „aptekarskim”  działalnością  mnichów, ponad to rozwój cywilizacyjny bardziej stał po stronie aptek świeckich niż klasztorników. Dopiero ingerencja Króla Fryderyka II sprawiła iż nastąpiło rozdarcie prawne między  apteką świecką a apteką Medyczną, król wprowadził także termin publicznej placówki sanitarnej, jaką były apteki medyczne klasztorników  oraz ustanowiono urzędowy cennik opłat za leki medyczne.
Zmiana ta wprowadziła samowolkę w funkcjonowaniu Apteki Medycznej już jako Obiektu Społecznego, a  nie obiektu przyklasztornego, w cieniu chaosu który zakładał ze nie było zasad kto może nią kierować, prowadzić sprzedaż, narodziła się profesja Aptekarza i podwaliny ówczesnej farmakologi.
Która jest ważnym  trybem w społeczeństwie aż pod dziś  dzień, i będzie do nieznanych czasów.

Lecz im cywilizacja posuwa się naprzód, tym więcej wymaga i więcej potrzebuję, rozdwajają swe gałęzie na  gałązki a zaś te na liście, tak też stało się z nie tyle co z medycyną  co z farmakologią i aptekami.
 Ziołolecznictwo nawiązało romans z chemią, kolejną nowo powstałą w średniowieczu nauką która zrodziła się  na gruzach alchemii. Im cywilizacja posuwała się na przód, tym ważniejsze i pionierskie stały się owoce ów romansu, leki stały się już połączeniem sił natury z siłami chemii, stały się obiektem nauki o lekach  czyli farmakologii.
 
Farmakologia uzyskała rzeszę przyjaciół w wielu późniejszych dziedzinach nauki i medycyny, wprowadzone zostało leczenie farmakologiczne w Biologii i Psychologii, nauczono się wiązać ją z odżywianiem organizmu i wyglądem skóry,  sprowadziła „Dar niebiańskiego uleczenia ” dla śmiertelników o każdej porze potrzebę bez przezywania męczarni.
Przestano uważać choroby umysłu i ciała za gniew nieba i pokusę  piekła, a zaczęto patrzeć na zdrowie publiczne jako naukę wymaganą do zdrowia społeczeństwa.  


Jak oficjalnie tworzyła  się „nauka zdrowia publicznego?

Pod kątem naukowym, nieoficjalnie  narodziny Nauk Zdrowia Publicznego  były już na  początku istnienia cywilizacji ludzkiej, kiedy  zajmowano się kojarzeniem  co może powodować choroby i problemy z organizmem ludzkim, mimo iż już wtedy zajmowano się zdrowiem społeczeństwa, to  wiedza i praktyka przeciw  wrogom ludzkiego zdrowia stała na niezwykle niskim i podstawowym poziomie. Było wiele przełomowych postępów medycznych i zdrowia publicznego, lecz także  wiele cierpienia i panujący chaos w sferze zdrowia, epidemii, chorób, leczenia, i walki z tym wszystkim. Dla tego też zacznę od  najbardziej przełomowych czasów, czyli  nowożytnych.

Za  oficjalne narodziny przyjmuję się dwie daty. Wpierw XVII wiek gdy  Johan Frank zdefiniował pojęcie Zdrowia Publicznego  jako  „Sztukę ochronny człowieka i towarzyszących mu zwierząt  przed konsekwencjami zagęszczenia na ziemi (…) a w szczególności  jako sztukę umacniania ich cielesnych  odporności, żeby móc  bez chorób z powodu złych fizycznych mocy, odsuwając je jak najdalej od siebie, możliwie jak najpóźniej ulegać ich działaniu. ”
Tym samym  oficjalnie zaczynając  formować ramy i formę Zdrowia Publicznego,  na które składa do dziś się dotychczasowa wielowiekową wiedza ludzka o zdrowiu społeczeństwa.

Zaś drugą datą mającą miejsce w drugiej połowie XVIII wieku. Kiedy to  w Ameryce dokonano przełomu walk z chorobami i infekcjami, wykorzystując do tego powstanie szczepionek i mikroorganizmów  mogą pomoc społeczeństwu. Nową wiedzę zawarto  w  „Report of the sanitary commission of Massachusetts” której autorem był  Louis Pasteur. Od tego czasu edukacja i zajmowanie się zdrowiem społeczeństwa, stała się się znacznie bardziej priorytetowa  owocna i propagowana.
Ostatecznie nauki o zdrowiu społeczeństwa ustabilizowały się w 1948 roku, wtedy to  WHO utworzyło I przyjęło prawnie  Konstytucję Światowej  Organizacji  Zdrowia z utworzona 20 lat wcześniej oficjalną  definicją zdrowia.
   
 I tak powstała to, co mamy dziś. 
Tak wygląda historia  zdrowia publicznego, zawodu twego dentysty czy lekarza.

To tyle na ten tydzień, szczerze powiem ze jestem usatysfakcjonowany tym ze ze udało mi się napisać tą notkę tak, ze nie czuje się zawiedziony a wręcz przeciwnie! 
Tysiąc dziewięćset słów to mój nowy rekord  blogowo-pisarski :D
Dotąd przekraczałem ów liczę jedynie w opowiadaniach swych. 
Czas: Czwartkowy wieczór nie daleko północy. Notka skończona.

Baii!